O nas Historia Aktualności Wakacje Galeria Partnerzy Statut Kontakt

Góra sw. Anny-1994

Góra św. Anny to miejsce wyjątkowe. Przede wszystkim dlatego, że znajduje się tam Sanktuarium św.Anny, które jest celem wielu pielgrzymek i modlitw.Z Górą św.Anny związane są pierwsze Tobiaszkowe wspomnienia wakacyjne. Byliśmy tu na dwóch turnusach w lipcu 1994 roku. Mieszkaliśmy w Domu Pielgrzyma - ośrodku prowadzonym przez ojców franciszkanów. Co robiliśmy podczas naszego pobytu? Ponieważ pogoda nam dopisywała chodziliśmy na basen do pobliskich Zdzieszowic, rozgrywaliśmy turnieje sportowe, bawiliśmy się na dyskotekach, mieliśmy także podchody i ogniska. Ponadto zwiedziliśmy Muzeum Czynu Powstańczego, a także Amfiteatr. Kolonię zakończyliśmy wspólnym biesiadowaniem podczas Agapy. Każdego dnia ojciec Tobiasz odprawiał Eucharystię w której uczestniczyliśmy, dziękując Bogu za wakacje.

Jastarnia-1995

Od 19 do 29 sierpnia Tobiaszki odpoczywały w Jastarni. To piękne miejsce na Półwyspie Helskim było naszym "domem" przez 10 dni.Mieliśmy piękna pogodę, więc całe przedpołudnia spędzaliśmy na plaży, rozkoszując się wodą morską, słońcem i piaskiem. Po południu mieliśmy różne zajęcia, podchody, zabawy, ogniska, olimpiady sportowe. Byliśmy także na dwóch wycieczkach; mieliśmy okazję zwiedzić Hel oraz Gdynię. Na Helu spacerowaliśmy po molo, podziwialiśmy eksponaty zgromadzone w Muzeum Rybackim i Porcie Wojskowym. W Gdyni zwiedziliśmy Oceanarium, a także "Dar Pomorza" i "Błyskawicę".W ostatni wieczór naszego pobytu na kolonii odbyła się tradycyjnie już Agapa, czyli Uczta Miłości. Było dużo wspaniałych smakołyków i świetna zabawa. Jedną z atrakcji był pokaz tańca rap w wykonaniu opiekunów.Każdy dzień był wyjątkowy i za każdy dziękowaliśmy Bogu podczas Eucharystii.

Jelcz Laskowice-1996

W Jelczu Laskowicach Tobiaszki przebywały od 1 do 13 lipca 1996 roku. Jedną z atrakcji tego pobytu był staw w którym prawie codziennie się kąpaliśmy. Spędziliśmy tu dużo czasu na wspólnych zabawach i wygłupach. Była rewia mody w strojach wykonanych z gazet, była kawiarenka, ognisko, dyskoteka, zawody sportowe, konkurs i wystawa prac plastycznych, nocny alarm, wybory miss i mistera kolonii. Odbyła się także Randka w ciemno oraz śluby kolonijne których udzielał osobiście ówczesny moderator świetlicy, Jarek A. Jak na każdej kolonii czas niestety szybko płynął i musieliśmy powrócić do naszych domów. Zabraliśmy ze sobą wspomnienia ze wspólnie spędzonego czasu.

Wisła-1997

W Wiśle Jaworniku Tobiaszki przebywały od 11 do 27 lipca 1997 roku. Razem z nami pojechały dzieci z zaprzyjaźnionego Domu Dziecka z Namysłowa.Tym razem pogoda zupełnie nam niedopisała, co wcale nie przeszkodziło nam w świetnej zabawie. Kilka razy udało nam się pójść na basen i poszaleć w wodzie. Dzięki pomysłowości opiekunów odbyło się wiele ciekawych imprez. Jedna z nich był wybór miss i mistera, był także "Czar par", "Randka w ciemno", " Dziesięciu wspaniałych ".W Wiśle pobitych zostało parę rekordów, szczególnie w dziedzinie kulinarnej. Hitem kolonii były pampuchy w sosie jagodowym przygotowane przez naszą kochaną p. Małgosię. Rekord ilości zjedzonych pampuchów wyniósł 25 sztuk. Coś niesamowitego! Oprócz tego byliśmy na wycieczce w górach. Nie zabrakło także podchodów, które z powodu brzydkiej pogody zostały przeprowadzone wewnątrz ośrodka w którym spaliśmy. Zabawa była naprawdę przednia. Była to naprawdę niezapomniana kolonia. Także z tego względu, że ostatni raz był z nami o.Tobiasz. Dziękujemy mu za wszystko, co dla nas zrobił i za wspólnie spędzony czas.

Osłonino-1998

W dniach od 17 do 27 sierpnia 1998 roku Tobiaszki odpoczywały w Osłoninie nad Zatoką Pucką. Było nas razem 68 osób. Czas wolny spędzaliśmy spacerując nad Zatoką i zbierając muszelki. Było dużo wspólnych zabaw i radości. Pobyt w Osłoninie urozmaicony był wieloma wycieczkami. Zwiedzaliśmy Hel, Gdynię, Gdańsk, byliśmy także w Sopocie i we Władysławowie. Codziennych zajęć dopełniała Eucharystia, na którą oprócz Tobiaszków przychodzili mieszkańcy Osłonina. W modlitwie pamiętaliśmy o tych wszystkich, którzy przyczynili się do naszego wyjazdu. W Osłoninie mieliśmy wspaniałą Agapę. Każda z grup musiała się przebrać za wybrany naród i przygotować określony program artystyczny. Byli więc z nami Amerykanie, Chińczycy, Afrykańczycy itd. Do domów powróciliśmy pełni nowych wrażeń, z nowymi przyjaźniami oraz pełni sił do rozpoczęcia nowego roku szkolnego i z niecierpliwością oczekując kolejnych wakacji.

Gdańsk Sobieszewo-1999

Wakacje w 1999 roku Tobiaszki spędziły nad morzem w Gdańsku-Sobieszewie. Razem z nami była siostra Macieja z Trzebnicy, która służyła nam jako pielęgniarka. Pogoda była wspaniała, dużo czasu spędzaliśmy więc kapiąc się w morzu i szaleństwach na plaży. Wieczory spędzaliśmy bawiąc się wspólnie przy ognisku, na dyskotece lub: czarze par, pokazie mody papierowej, ślubach. Śluby były wielka atrakcją. Liczne pary miały do pokonania rozmaite konkurencje, jedną z ciekawszych było upolowanie łosia.Były także nocne podchody zakończone podziwianiem wschodu słońca. Kolonia była WSPANIAŁA!!!

Przełazy-2000

W dniach od 3 do 14 lipca Tobiaszki spędziły cudowne wakacje w Przełazach, miejscu położonym nad jeziorem Niesłysz. Jak co roku każdy dzień przyniósł nam mnóstwo niespodzianek i wiele radości. Już pierwszego dnia po przyjeździe kąpaliśmy się w jeziorze. Gdy tylko dopisywała nam piękna pogoda korzystaliśmy z wody, pływaliśmy na rowerach wodnych, a także poznawaliśmy tajniki trudnej sztuki żeglowania. Żagle to jedna z najwspanialszych atrakcji jakie wspólnie przeżyliśmy. Wieczory również były pełne niespodzianek:

Nie zabrakło także wycieczek. 7 lipca byliśmy w Paradyżu, czyli w Raju Matki Bożej. Zwiedziliśmy także Podziemia Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. 11 lipca zwiedziliśmy Zamek Joannitów w Łagowie. Tego samego dnia, a właściwie nocy, mimo zmęczenia po wycieczce, koloniści Tobiaszkowi napadli na sąsiedni obóz i zdobyli cenne trofea. Był to obóz żeglarski zaprzyjaźnionej z nami wrocławskiej Fundacji "Hobbit" . To dzięki nim mogliśmy pływać na żaglach. Pobyt w Przełazach zakończyliśmy Ucztą Miłości. Każdego dnia dziękowaliśmy Panu Bogu za dar wakacji, za o.Faustyna, sponsorów, opiekunów i wszystkie dzieci Tobiaszkowe.

Łeba-2001

Dwa tygodnie lipca 2001 roku Tobiaszki spędziły nad morzem w Łebie. Było nas bardzo dużo, bo ponad setka osób. Razem z nami były dzieci z Trzebnicy oraz s.Macieja. Każdego dnia spacerowaliśmy brzegiem morza. Pogoda jedynie dwa razy pozwoliła na kąpiel, dzieci jednak nie dały za wygraną i świetnie się bawiły, budując zamki z piasku, szukając skarbów morza. Koloniści przepłynęli statkiem jezioro Łebsko, by dotrzeć do wsi Kluki. Tam zwiedzaliśmy skansen. Innego dnia zwiedzaliśmy szczyt wydm. Kolonijne dni wypełniały też gry i zabawy. Wieczorami organizowane były dyskoteki, ogniska i podchody, oglądaliśmy także zachody słońca. W czasie letniego odpoczynku nie zapomnieliśmy o najważniejszym, modlitwie. Dwa tygodnie szybko minęły. Pozostały tylko wspomnienia.

Cannes, Francja-2001

Tobiaszki o tropikach nawet nie śniły. Kiedy więc firma E. Leclerc zaproponowała nam dziesięciodniowy pobyt w Cannes nie mogliśmy uwierzyć. Dzięki naszym dobroczyńcom trzydzieścioro dzieci, zupełnie za darmo pojechało na zagraniczne wakacje. Siedemnastego sierpnia wyruszyliśmy w podróż naszych marzeń. Mieszkaliśmy w pięcioosobowych hotelowych apartamentach. Do dyspozycji mieliśmy dwa hotelowe baseny. Ale cóż znaczą baseny wobec możliwości kąpieli w lazurowej wodzie? Codziennie chodziliśmy na plażę, często do bardzo odległych miejsc. Oprócz Pałacu Festiwalowego oraz słynnej Alei gwiazd w Cannes, widzieliśmy także Pałac Książęcy i Muzeum Oceanograficzne w Monako, znane casino i piękną katedrę w Monte Carlo. Wszyscy wróciliśmy zadowoleni, uśmiechnięci, opaleni i ...głodni, bo Polska kuchnia jest najlepsza na świecie.

Trzęsacz-2002

Wakacje 2002 Tobiaszki spędziły w małej miejscowości turystycznej Wybrzeża Rewalskiego w Trzęsaczu. Korzystaliśmy z piaszczystej plaży, czystego morza i powietrza. W Trzęsaczu mogliśmy oglądać niszczycielską siłę fal morskich, która przyczynia się do "zabierania lądu". Nad samym urwiskiem klifowego brzegu podziwialiśmy ruiny XIII-wiecznego kościoła, zabytek na skalę europejską. Często chodziliśmy na wycieczki do sąsiedniego Rewala. Tam również rozegrany został mecz między miejscowymi fanami futbolu i naszymi opiekunami. Gwiazdą meczu był czołowy zawodnik drużyny Tobiaszków o.Faustyn, a także grająca przez chwilę, gościnnie s.Macieja z Trzebnicy. Podczas tych wakacji odwiedziliśmy Niechorze, a ta jedna z najpiękniejszych polskich latarni morskich. Na kolonii nie zabrakło wspólnych zabaw. Jedną z większych atrakcji był chrzest kolonijny, zorganizowany po raz pierwszy. Bawiliśmy się świetnie podczas ślubów kolonijnych, konkursie piosenki, który w tym roku zaszczyciła swoją obecnością "Maryla Rodowicz"czyli Asia K. Były podchody, ognisko z występami opiekunów i rosyjskim baletem i wiele, wiele innych atrakcji.To był wspaniały czas...

Łupki-2003

Nie morza, nie góry, lecz tylko Mazury! Tutaj nas jeszcze nie było - aż do tego roku. Dookoła jeziora, rozciągająca się zieleń łąk i przepiękna woń cudownie rozkwitłej przyrody. W takiej scenerii, wraz z naszymi przyjaciółmi ze świetlicy "MACIEJKI", spędzaliśmy tegoroczne wakacje. Malownicza, niewielka miejscowość Łupki, w której mieszkaliśmy, pozwoliła nam całkowicie odciąć się od zgiełku naszego miasta i codziennych problemów. W pobliżu naszego ośrodka znajdowała się stadnina koni, mieliśmy wiec niepowtarzalną okazję, aby zaprzyjaźnić się z tymi miłymi zwierzętami. Niektórzy z nas na początku odczuwali lęk, jednak bardzo szybko się przekonywaliśmy do jazdy konnej. Drugą z większych atrakcji naszego wypoczynku były rowery wodne i kajaki, którymi codziennie mogliśmy pływać po wielkim jeziorze, znajdującym się kilkanaście metrów od naszego ośrodka. Dla wielu z nas było to pierwsze takie doświadczenie, dlatego też pewnie każdy będzie je wspomniał przez długi, długi, czas. Podobnie zresztą jak i zabawę w podchody, której profesjonalne przygotowanie i przeprowadzenie, dostarczyło wielu wrażeń, nie tylko dzieciom ale i opiekunom. Nie obyło się również i bez naszych typowych kolonijnych zabaw, tj. chrztu kolonisty, ślubów, i zjazdu gwiazd. W tym roku gościliśmy jedną z największych osobowości muzyki rege - Boba Marlyey'a i jego specjalny chórek. To było na prawdę niesamowite przeżycie! Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Pozostało nam teraz odliczać dni do następnych wakacji i mieć nadzieję, że jeszcze kiedyś tu wrócimy.

Długie-2004

W tym roku nasze wspólne wakacje spędziliśmy nad uroczym jeziorem w miejscowości Długie koło Gorzowa Wielkopolskiego. Kąpiele w jeziorze, pływanie kajakami, wycieczki rowerowe, długie spacery po lesie - tak właśnie wyglądały nasze wakacje. W tym roku mieliśmy również niesamowita okazję wzięcia udziału w wielkim przeglądzie piosenki kolonijnej "Kajak", organizowanym przez właścicieli ośrodka. Była to dla nas nie lada wyzwanie! Niczym "Szansa na sukces", dlatego tez każdy podszedł do tego profesjonalnie. Aż w końcu nadszedł ten dzień. Wszyscy zgromadzeni w wielkim amfiteatrze mogli podziwiać również i nasze umiejętności wokalne. I udało się! Zostaliśmy docenieni i dostaliśmy wyróżnienie od organizatorów. Na szczęście sława nie uderzyła nam do głów i dalszą część naszego wypoczynku mogliśmy spędzać równie miło, korzystając z pięknej pogody i piękna otaczającej nas przyrody.

Pogorzelica-2005

Tegoroczne wakacje TOBIASZKI spędziły w pięknej, nadmorskiej miejscowości Pogorzelica. Przez dwa tygodnie osiemdziesiąt dzieci, kilkunastu opiekunów, wraz z duchowym opiekun O. Alardem, wspólnie wypoczywało, plażowało, oraz aktywnie spędzało swój wakacyjny czas. A oto kilka wypowiedzi dzieci i opiekunów na temat wakacji ...

"Pierwszy tydzień wypoczynku przyniósł nam piękną, słoneczną pogodę. Już po pierwszych dniach plażowania każdy z nas się zarumienił i szybko nabrał brązowych barw - i już nikt już nie miał wątpliwości, że jesteśmy franciszkańską młodzieżą"
Marta - opiekunka

"Podczas naszego wypoczynku braliśmy udział w wielu konkursach i wspólnych zabawach. Mnie najbardziej podobał się Zjazd Gwiazd, w którym każdy chętny mógł zaprezentować swoje umiejętności wokalne. Okazało się, ze wielu z nas ma duże zdolności muzyczne i aktorskie, nawet nasi opiekunowie!".
Patrycja

"Pięknie było podziwiać nadmorską panoramę z samej góry latarni morskiej w Kołobrzegu."
Agnieszka

"Atmosfera jaka panowała podczas całego wypoczynku była wspaniała. Humory dopisywały wszystkim, każdy chodził uśmiechnięty i zadowolony"
dziewczyny z najstarszej grupy

"Najbardziej podobała mi się przejażdżka "Piratem" - to taki statek pływający w Kołobrzegu. Trafiliśmy akurat na bardzo duże fale, a Pan kapitan pozwolił nam stać na rufie - to było świetne, każdy był mokry, ale zadowolony."
Jasiek 9lat

"Niestety pod koniec naszych wakacji pogoda zaczęła się psuć, ale i tak się nie nudziliśmy. Wiele atrakcji, takich jak np.: jazda na gokartach i kolejką wąskotorową sprawiły, że nawet przez chwilę nie czuliśmy nudy."
Ania 16

"To była moja pierwsza kolonia. I już nie mogę się doczekać następnej! Nasi opiekunowie mieli mnóstwo pomysłów i wymyślali nam różne zabawy. Bardzo bałam się chrztu kolonijnego, ale okazało się, że nie było aż tak źle-nawet było zabawnie."
Ania 8lat

"Nam najbardziej podobały się zawody sportowe. Rozgrywki w piłkę siatkową były świetne. Dzieci okazały się lepszymi zawodnikami niż ich opiekunowie!"
Chłopcy ze starszej grupy

"Bardzo miło wspominam nasze codzienne Msze Święte, odprawiane w małym kościółku niedaleko naszego ośrodka. Ojciec Alard na każdy dzień przygotowywał dla nas kazanie, a rekwizyty jakich używał oraz nasz wkład w Mszę - śpiewy, modlitwa wiernych sprawiały, że podczas Eucharystii wytwarzała się wspaniała atmosfera, która dawała nam siłę na cały dzień."
Marta

"SERDECZNIE DZIĘKUJEMY NASZYM DOBROCZYŃCOM, DZIĘKI KTÓRYM MOGLISMY TAK MIŁO WSPÓLNIE SPĘDZIĆ CZAS, UCZĄC SIĘ OD SIEBIE NAWZAJEM WIELU WARTOŚCIOWYCH RZECZY I TAK WSPANIALE WYPOCZĄĆ."
Opiekunowie i dzieci ze świetlicy TOBIASZKI

Jantar 2006

W końcu się doczekaliśmy! Cały rok ciężkiej pracy i długich oczekiwań nareszcie przyniósł efekty. Pod koniec lipca byliśmy już nad naszym pięknym polskim morzem, które przyjęło nas mocno grzejącym słońcem i wielkimi falami. Już po trzech dniach większość z nas musiała już szukać cienia dla swoich spalonych słońcem ciałek, mimo to nikt nie tracił humoru. Wieczorami najczęściej organizowaliśmy turnieje sportowe, wycieczki po lesie, ogniska, zabawy muzyczne, konkursy plastyczne, podczas których mogliśmy poznawać i odkrywać swoje możliwości i talenty. Niezapomniane wrażenia pozostawiła w nas również wycieczka do Trójmiasta. W Gdyni zwiedziliśmy Akwarium Morskie i mieliśmy okazję podziwiać zacumowane w porcie statki wojenne, które zrobiły piorunujące wrażenie przede wszystkim na chłopcach. Gdańsk natomiast przywitał nas wielkim Jarmarkiem Dominikańskim, ogromem stoisk, muzyką i kolorowymi światłami. Mimo iż przejście przez rynek, pośród wszystkich ludzi było bardzo trudne, to jednak przyjęliśmy to jako dodatkową atrakcję i ciesząc się wspólnie z mieszkańcami, bawiliśmy się wyśmienicie świętując dni tego pięknego miasta. Ale to nie był koniec atrakcji i wycieczek, w jakich wzięliśmy udział. Pojechaliśmy również do Malborka, gdzie zwiedziliśmy ogromna twierdze Krzyżacką i dostaliśmy dużą lekcję historii od pana przewodnika, który nas oprowadzał po wszystkich zakamarkach tego potężnego zamczyska. Najmłodsi z nas zwiedzili również Mini Zoo, w którym mogli zobaczyć m.in. strusie, kozy, konie i nawet czarne świnie. Dwa tygodnie wspólnie spędzonych wakacji upłynęło nam straszliwie szybko. Mamy nadzieje, że podobnie będzie z czasem, który musi upłynąć do następnego wyjazdu...

Sulęczyno 2007 i PODRÓŻ DOOKOŁA ŚWIATA

Las, jeziora i wspaniali ludzie, czego chcieć więcej? W tym roku mieliśmy wyjątkowe szczęście. Po przyjeździe do Sulęczyna okazało się, że jesteśmy 1000 grupą goszczącą w ośrodku i jego właściciele przekazali nam bilet na podróż dookoła świata. W każdym z państw mogliśmy zdobyć skarby, typowe dla terenów, na których aktualnie przebywaliśmy. Nikt z nas nie wiedział w jakim państwie obudzi się następnego dnia. Dopiero rano okazywało się gdzie jesteśmy. Codziennie witał nas inny przedstawiciel kraju, np. w Egipcie spotkaliśmy Kleopatrę, która zaprosiła nas na swoje pustynne posiadłości - potocznie zwane wydmami w Łebie; we Francji przywitał nas sam Napoleon, który zaprosił nas do wzięcia udziału w festiwalu muzycznym w Cannes.
Podczas 2 tygodni udało nam się zwiedzić: Francję, Madagaskar, Brazylię, Egipt, Włochy, Grecję, Chiny, Anglię i USA, Brukselę, Rosję i Grecję. Z każdego z państw dostaliśmy pamiątki, które skrzętnie zbieraliśmy w naszej skrzyni skarbów. Niestety od samego początku naszej podróży po piętach deptał nam tajemniczy mężczyzna, zwany Lepką Ręką. Próbował on wykradać nam nasze zdobycze, jednak dzięki sprytowi i odwadze udało nam się odzyskać wszystkie wykradzione przez Lepką Rękę łupy i spokojnie wrócić do Polski. To były niezapomniane wakacje!

Jastarnia 2008 czyli….. NIEUSTRASZENI NA PÓŁWYSPIE HELSKIM

Chyba kiedyś tu już byliśmy… Tak, to było dokładnie 13 lat temu! Tym razem jednak pojechaliśmy na wakacje ze specjalną misją. Dowiedzieliśmy się, że na terenie Jastarni ukryty został skarb, zrabowany niegdyś przez Wikingów. Postanowiliśmy o niego zawalczyć. Duch Półwyspu, który codziennie zostawiał nam zadania do wykonania, sprawdzał nasze męstwo , odwagę i siłę. Tylko Nieustraszony mógł zawalczyć o skarb! Po dwutygodniowych testach sprawnościowych, okazało się kto jest najlepszy i kto może uzyskać miano NIEUSTRASZONEGO ODKRYWCY SKARBU.
Każdy z nas otrzymał od Ducha specjalne certyfikaty, w których wklejaliśmy kolejno zdobywane sprawności, potwierdzające nasze męstwo. Aż w końcu nadszedł dzień, w którym byliśmy gotowi, aby wyruszyć na wielkie poszukiwanie tajemniczego skarbu. Udało się! Jedna z grup, po długiej i trudnej trasie oraz wielu testach znalazła wielką, tajemniczą, poszukiwaną od kilkunastu wieków skrzynię. To była uczta. A skarb? Nikt z nas się nie spodziewał, że może przynieść nam tak wiele radości i śmiechu.
A co było skarbem? To na zawsze pozostanie tajemnicą NIEUSTRASZONYCH.
Dziękujemy wszystkim, którzy umożliwili nam wyjazd na tegoroczne wakacje